Projekt Samarkanda, czyli jakie były miłe złego początki

Wiele osób pyta skąd się wziął pomysł Motorismo Silk Road Adventure, postanawiam więc opowiedzieć tę historię od początku. Kiedy po raz pierwszy pomyślałem o wyprawie ambitnej w miejsca nie zadeptane jeszcze przez turystów, w miejsca gdzie wciąż można spotkać ludzi bezinteresownie gościnnych i takich którzy z uśmiechem i orientalną uprzejmością będą chcieli obedrzeć ze skóry, pomyślałem o Azji. Ale nie tej znanej wszystkim z pocztówek z Tajlandii czy Wietnamu. Nie tej wytwornej historii Chin czy Japonii. 

Prawdę mówiąc z dzieciństwa zostały mi zagadki Hodży Nasreddina (o nim kiedy indziej) i kolorowe obrazy nakreślone skromnym opowiadaniem „Trębacz z Samarkandy” Ksawerego Pruszyńskiego. Zostało wspomnienie legendy która łączy Kraków i Samarkandę.

Registan_-_Samarkand_-_15-10-2005

„- Bo my tu mamy jedną wielką prośbę… Jeżeli jesteście z Lechistanu i jesteście żołnierzami… i wierzycie w swojego Boga… i macie trębaczy… czy nie moglibyście jutro wieczór kazać waszym trębaczom, by zatrąbili na naszym starym rynku?

Wieczorem przed meczetem w Samarkandzie, słynnym meczetem, gdzie spoczywają prochy Tamerlana, czerniał tłum tak zbity, tak gęsty i tak nieruchomo czekający, jak tylko na Wschodzie azjatyckim tłum czekać może. Zupełnie zastygł. Falował tylko pomrukiem. Nawet przyległe ulice i bazary, wszystko to było zapełnione. Jedynie przed meczetem widniała niewielka, otoczona mrowiem łysina pustego bruku. Ku niej podeszli trębacze. To było miejsce dla nich. Zagrali raz, drugi i trzeci. Zagrali pobudkę, zagrali jakiś apel, zagrali wreszcie hejnał, Nasz mariacki.

Wiesz dobrze jaka jest ulica w takiej Samarkandzie czy innej Bucharze. Otóż wtedy nie było nic z tego wrzasku, rejwachu, wobec którego nasze Nalewki czy Kazimierz były oazą cichości. Oni naprawdę zmartwieli. W milczeniu słuchali, w milczeniu się rozeszli.

W zmierzchu niebieskim nocy, pod białą wybłękitniałą ścianą, Kraków nagle zesuwa się na obraz Samarkandy. Wieża Mariacka, Gołębia, Planty. Opadała zasłona przestrzeni i czasu. Zmalały gdzieś mile i wiek. Pomiędzy dalekim Krakowem a niemal legendarną Samarkandą poczynał się wić wzorzysty, jednakowy dla nich i dla nas rysunek wspólnej legendy.
(cyt z:Trębacz z Samarkandy, Ksawery Pruszyński)

Wtedy pojawiła się pierwsza myśl o Samarkandzie, bogatej egzotycznej i ledendarnej. Potem krok dalej już do równie bogatej Buchary. A potem otworzyłem google maps, włączyłem zdjęcia  i spojrzałem na monumantalne szczyty Pamiru i Tienszan wbijające się w niebo na ponad 7 kilometrów. I tak zaczęło się marzenie o podróży do Azji Centralnej.

Tak właśnie się zaczęła przygoda która na początku zwana była Projektem Samarkanda. Potem zaczęliśmy poznawać niesamowitą historię całego regionu. Historię Tamerlana i Dżyngis Chana.  Historię splecioną ze szlakiem karawan z Chin do Europy.  Znaleźliśmy wspólną klamrę która przez wieki spinała wszystkie cały region i która wciąż funkcjonuje pod nazwą Jedwabnego Szlaku.

Tak narodził się Motorismo Silk Road Adventure Project 2014.

Share your thoughts