Droga na Astrachań

Dziś przelecieliśmy błyskawicznie 425 km między Wołgogradem a Astrachaniem – po pustej drodze wśród zupełnie już stepowego krajobrazu. Wrażenie niesamowite – puste, lekko falujące stepy dokoła, co jakiś czas mała, zapomniana wioska, stara opuszczona stacja benzynowa, stado owiec przepędzane bezceremonialnie przez drogę tuż przed nami przez śniadego od słońca pasterza o wyraźnie kazachskiej urodzie…

Prawie żadnego ruchu – tylko droga, stepy, niebo i my. I upał. Przedsmak tego, czego parę dni teraz przed nami.

Zjechaliśmy tez na moment nad Wołgę, do miasteczka Czarnyj Jar – i tam mieliśmy dwukrotne spotkanie z policją – najpierw z ciekawości, sprawdzili nam papiery i pokazali, jak dojechać nad rzekę, a w drodze powrotnej znad wołgi już bardziej surowo – upomnieli nas za przekroczenie ciągłej linii (ale byli bardzo uprzejmi i wyrozumiali i wypuścili nas bez mandatu ani innych sankcji :))

Jedyna wada takiej pustej drogi przez stepy to monotonia – ale na szczęście wrażenie jakie robi takie bycie pośrodku niczego na razie jest świeże i trzymało nas mocno, nie pozwalając wkroczyć znużeniu. Ciekawe, jak poczujemy się po pokonaniu dłuuugiej drogi przez Kazachstan do Aralska… Będziemy informować 😉

PS. zdjęcia towarzyszące wpisowi do wglądu na naszym profilu FB i G+.