Loading posts...
  • Urokliwy Kirgistan

    10 czerwca – Issyk-kul Ten dzien rozpoczęlismy od poszukiwania w Karakol warsztatu, by naprawić motocykl Stojana – peknięty gmol, odłamany kawałek konstrukcji pod zegarami,i parę drobiazgów z elektryka – na szczęscie udało się znalezć warsztat motocyklowy, gdzie Stojan uzyskał kompleksowa pomoc, i gdzie nie wzięto od niego ani grosza, bo “bajkerzy musza sobie pomagać”. Po…

  • 9 czerwca – wycieczka do jeziora Kandyi i granica Kirgiska

    Po wyruszeniu znad jeziora Bartogai postanowilismy sie rozdzielić – Janusz został w Kopkek na kawie, a potem miał spokojnie dojechac do Kegen i poczekać na resztę ekipy – która zapragneła dotrzeć do odległego o jakies 130 km jeziora Kandyi, które powstało w wyniku osunięcia sie ziemi i zalania lasu – i stad jego słynne, sterczace…

  • 7 i 8 czerwca – Park narodowy Altyn Emel i Kanion Szarynski

    7 czerwca – Altyn Emel przejechalimy jakies 150 km z Almaty, i poem szukalismy wjzadu do parku narodowego. Koordynaty, ktore podal nam garmin zaprowadzily nas do czegos, co wygladalo jak zburzone bunkry. Potem lokalnu mieszkancy wskazali nam droge przez gory, cudna, to byly pierwsze niesamowite widoki – a na przeleczy Altyn Emel zrobilismy przystanek na…

  • Ałmaty – miasto miłych zapachów

    05 czerwca 2014 Z Bishkeku wyruszylismy ruchliwa miejska droga i tuz po wyjeździe z miasta, w terenie zabudowanym mielismy pierwsze spotkanie z policją, które zakończyło się zapłaceniem “frycowego”. Jechaliśmy 79 km/h przy ograniczeniu 60, panowie zastosowali szantaż, że zabiora prawo jazdy, pokazali nam plik praw jazdy zabranych innym kierowcom, więc przestraszeni zaczęliśmy protestować. Wykorzystali zręcznie…

  • Droga do Bishkeku i Bishkek

    03-04 czerwca We wtorek 3 czerwca ruszylismy z Szymkentu na Bishkek. Droga była trudna – po raz pierwszy w Kazachstanie jechaliśmy przez dłuższy czas przez miasteczka i wioski, w gęstym ruchu, i musząc uważać na pieszych. Po kilkudziesięciu kilometrach takiej krętej, górskiej drogi w terenie zabudowanym bylismy nieźle zmęczeni. Potem na szczęście zaczął sie odcinek…

  • Szymkent by night

    02 czerwca 2014 – wieczór Naszego drugiego dnia w Szymkencie odnaleźli nas miejscowi motocykliści – jeden z nich zobaczył nasze motocykle zaparkowane przed hotelem, wszedł, zagadał i umówił się z nami na wieczór. Miał na imie Oleg i był bardzo sympatyczny. O godzinie 20 podjechał z powrotem swoim Fazerem, wraz z kolega, który samochodem zawiózł…

  • Sauran, Turkiestan i Szymkent

    1 czerwca 2014 – początek dnia i pakowanie umilił nam bardzo sympatyczny kompozytor i muzyk z lokalnym instrumentem, rodzajem bałałajki. Wpadł z wizyta do hotelu gdzie nocowaliśmy i w czasie pakowania zagrał nam swój utwór i porozmawiał z nami chwilę o losie motocyklowych nomadów. To był naprawdę miły początek dnia, zwłaszcza w połączeniu z opuszczeniem…

  • Bajkonur, spotkania i inne wątpliwe uroki Kazachstanu

    31 maja 2014 Wyruszyliśmy z wyschniętego koryta wczesnym rankiem, po drodze próbując dostać sie do miasta Bajkonur i w okolice kosmodromu – jednak przy wjeździe do rosyjskiego miasta natrafilismy na zasieki i uprzejmy zołnierz poinformował nas, że bez przepustki nie wjedziemy ani do miasta ani do muzeum kosmodromu. Obfotografowaliśmy zatem kosmiczne zabudowania z daleka, zrobilismy…

  • Aralsk – w poszukiwaniu zaginionych statków

    30 maja 2014 Po nocnym przybyciu do Aralska pół nastepnego dnia postanowilismy przeznaczyć na wycieczke do cmentarzyska statków na wyschnietym Morzu Aralskim. Zobaczenie tych wielkich zardzewiałych kadłubów porzuconych na środku pustyni było moim marzeniem od dawna. Przewodnik Lonely planet podpowiadał, że należy szukać tych statków w okolicy miejscowości Zhalanash, jakieś 60 km na zachod od…

  • Droga Aktobe – Aralsk

    29 maja 2014: Śniadanie na zapyziałej stacji benzynowej – świeże płaskie okrągłe chlebki i kiełbasa krakovskaya. Straszliwy ziąb i silny wiatr – najpierw w mordę, potem z lewej. Zatem jazda wyglądała tak, że cały czas w złożeniu do lewego zakrętu, szlifowaliśmy boki naszych opon. Po kilkudziesięciu kilometrach musielismy zatrzymać sie, żeby załozyc na siebie dodatkowe…