Astrachań – miasto zachwytów i zdziwień

Po południu dotarliśmy do Astrachania – i postanowiliśmy wykorzystać ostatnie promienie słońca na zwiedzanie miasta. Okazało się szybko, ze bardzo warto, bo Astrachań ma przepiękne, nowoczesne centrum, i wyjątkowej urody twierdzę – Kreml, górująca nad miastem i rozlaną szeroko rzeką. W tle portowe żurawie, na promenadzie orkiestra dęta, bawiące się dzieci i uśmiechnięci dorośli – urokliwe skwery, fontanny, mostki i promenady – centrum miasta naprawdę nas ujęło i dało wiele radości i zachwytów.

A powrotny spacer do hotelu przez małe zaułki trochę bocznej dzielnicy przeniósł nas w zupełnie inny świat: chylące się ku upadkowi drewniane chatki, dzikie psy snujące się po okolicy, zrujnowane i opuszczone posesje, stare samochody podparte cegłami – aż nie chce się wierzyć, że to to samo miasto, w którym przed chwilą czuliśmy się jak bardzo nowoczesnej europejskiej stolicy…

Wnioski – bardzo warto było zobaczyć Astrachań. Zabytkowy Kreml robi wrażenie, ale jeszcze większe wrażenie robi kontrast między centrum a bocznymi uliczkami. Jeden wieczorny spacer to za mało, żeby powiedzieć, że znamy miasto – liznęliśmy go tylko. Ale smak, który pozostał na języku – jest bardzo interesujący.