13 i 14 czerwca – droga do Osh i Osh

13 czerwca – droga do Osh

 

Znad górskiego jezora ruszylismy wczesnie, i dalej jechalismy cudowna M41, ktora w tym odcinku nosi nazwe “Naryn Highway” bo wije się po skałach wdłuz rzeki Naryn – dalsza porcja cudownych zakrętów i zpierajacych dech w piersiach widoków.

Potem jednak zjechalismy w dolinę i zaczał nas dobijać okropny upał oraz to, że droga coraz częsciej prowadziła przez miasteczka, gdzie każdy tir powodował korek i zwolnienie ruchu – w tym upale przebijanie sie przez nieprzewidywalne, orientalne korki było bardzo nieprzyjemne.

Aby odpoczać i przeczekać najgorętsze godziny dnia zatrzymalismy sie w przydrożnej knapce – która miała przyjemna werande w cieniu nad rzeka i bardzo dobre jedzenie. było to w jednej z małych wiosek na drodze do Uzgen. Stamtad do Osh zostało na juz tylko 60 km, ktore pokonalismy sprawnie i w Osh bylismy około 15. znalezlismy niedrogi hotelik koło bazaru, umylismy motocykle i znalezlismy miejsce, gdzie udało nam się zmienić olej w naszych Suzuki DR. To bardzo radosny moment – kolejne kłopotliwe obciażenie znikneło z bagażu.

Na przyszłosć jednak – nie warto targać ze soba oleju z Polski, jesli jedzie się w strone Pamiru przez Bishkek lub Almaty – w tych dużych miastach spokojnie da się kupić dobrej jakosci synetyczny olej do motocykla. I nie jest on nawet koszmarnie drogi.

Po załatwieniu tych niezbędnych spraw oddalismy się relaksowi – krótki spacer do kafejki internetowej oraz piwo w knajpce przy hotelu z innymi spotkanymi turystami z USA, Tajwanu i Hiszpanii – w ten sposób zakończylismy dzień.

 

14 czerwca

 

Przed poludniem wybralismy się na spacer po Osh, ze szczególnym uwzględnieniem bazaru. Rzeczywiscie, jest on barwny i orientalny, i mozna tu dostać absolutnie wszystko – od artykułów higieny, przez telefony komorkowe po lodówki i telewizory. No i oczywiscie regionalne jedzenie i ciuchy – panowie kupili sobie narodowe kazachskie i kirgiskie czapki, jest też duży wybór chust i sukni.

Poza bazarem miasto jest dosćspore, ruchliwe, głosne i ma orientalny klimat – muezzin wołajacy z minaretu, kobiety okutane tak, że widać tylko oczy (ale też dziewczyny w kusych sukienkach z odkrytymi ramionami).

Znacznie więcej tu turystów niż w innych miastach, gdzie bylismy. Czuć bliskosć Pamir Highway.

Dziesiejszy dzień to przede wszystkim odpoczynek, trochę prac przy motocyklach – dokręcanie srub, naprawianie drobnych usterek, czyszczenie filtrów powietrza. Wieczorem planujemy jeszcze spacer na lokalna swięta górę oraz relaks w jakiejs miłej knajpie z shisha i, jesli się uda, z wifi.

 

 

Share your thoughts